Bar "Pod Gontami" w Bukowcu k. Polańczyka

 Niejednokrotnie przejeżdzałem w pobliżu tej knajpki i tak właściwie mógłbym opisać dotychczasowe doświadczenie z barem "Pod Gontami" w Bukowcu. Knajpka kompletnie niczym się nie wyróżnia - ba... nawet mógłbym śmiało napisać, że się świetnie kamufluje. Z zewnątrz prezentuje się jak dom jednorodzinny, wysokie ogrodzenie oraz porosty na nim wzmacniają kamuflarz, a liczne auta w sezonie turystycznym szczelnie zakrywają jakąkolwiek przestrzeń, która mogłaby zdradzić, że w tym miejscu jest miejsce, gdzie można zjeść... 

Nie mniej tam się znalazłem, główMenu Bar Pod Gontaminie za sprawą "głośnej" afery Chaty Wędrowca z Krytyka Kulinarna.  Głośnej? to może przesadziłem, nie mniej z tej "przepychanki" dowiedziałem się, że w tym miejscu istnieje Bar, w którym można zjeść i nazywa się "Pod Gontami".  Pierwsza próba okazała się kompletną klapą... Wracając z gór po moich namowach zatrzymałęm się ze znajomymi w Bukowcu i weszliśmy do baru, który okazał się bardziej stołówką czy.. barem mlecznym. Wszechobecny odur oleju, menu na tablicy rodem z PRLu, otaczająca nas błazeria skutecznie nas wypędziła i głodni wróciliśmy do domów.

Echa "wspaniałości" tego miejsca nie milkły a wraz z nimi ochota na spróbowanie. W końcu Krytyka Kulinarna zachwalała naleśniki stawiając je "wyżej" tych słynnych z Chaty Wędrowca, a że ja pacierza i naleśników nie odmawiam to długo nie musiałem czekać z rewizytą. 25 sierpnia 2019 roku, w niedzielę stanąłem ponownie w drzwiach baru "Pod Gontami" - jak się okazało nie bez przeszkód (długi weekend sierpniowy i brak miejsca na małym parkingu). 

Z marszu złożyłem zamówienie na proziaki na słodko z dżemem truskawkowym oraz wytrawne z masełkiem, pierogi ruskie ze skwarkami (co mnie zaskoczyło w Bieszczadach dostałem w końcu skawrki ze słoniny, a nie wszechobecną cebulkę, która notabene jest do wyboru jako opcja) oraz naleśniki z jagodami!

Najpierw wjechała przystawka w postaci proziaków - kto nie próbował, niech nie czeka więcej. Niekoniecznie tych z baru Pod Gontami, nie mniej są one przyzwoite. Spory minus należy się za to, że nie są wypiekane na bierząco. Podawane na zimno nie są w stanie oddać ich prawdziwie kapitalnego smaku - dżem (wątpię szczerze, że własnej roboty) czy masło (podobnie raczej kupcze) nie są w stanie uratować tego, że proziaki są zimne - a co za tym "siadły" więc nie pulchne i nieco twardawe. 

Kolejno czas przyszedł na ruskie! pachniały dobrze, robione raczej na miejscu, skarki z prawdziwej słoniny.  Poza tym niczym specjalnym moim zdaniem nie odstają od pierogów przyzwoitych. Nie ma co tutaj tworzyć historię, bo są to pierogi, które niewątpliwie są smaczne, ale nic ponadto. 

No i ten wyczekiwany naleśnik. Przyznam, że nie spodziewałem się fajerwerków, ale zaskoczył mnie wariat. Jagody były jagodami (a nie borówkami amerykańskimi), naprawdę nikt mi nie pożałował ich - wy le wa ły się...:)  ciasto naleśnikowe było bardzo poprawne (często to guma, a tutaj lekko sprężyste, nie za twarde i nie gumowate) no i tylko ta bita śmietana... z gotowca. Przyznam szczerze, że ja nie przepadam za bitą śmietaną, bo często mam do czynienia z gotowcami z puszki - tak było i tym razem. Po chwili z bitej śmietany robi się śmietana, a po momencie jest mleko... słodkie i nic więcej. 

Nie spodziewałem się, że będę mógł stwierdzić, że naleśnik jest lepszy od tego z Chaty Wędrowca - bo ten naleśnik to zupełnie inne doznanie. Wbrew wielu opiniom, to ciasto naleśnikowe, jednak podane w zupełnie inny sposób i innej konsystencji (pomijam kwestia dodatków - bo też inna kategoria). Te  Pod Gontami to klasyczne naleśniki  na "wypasie" i będę je pamietał niewątpliwie. Przede wszystkim za ich poprawność, mega jagody i co istotne kosmicznie niską cenę... zresztą podobne ceny są innych dań w barze Pod Gontami - za co tym bardziej knajpa zyskuje w moich oczach. Jak na lekarstwo w Bieszczadach, a tym bardziej w okolicha Soliny przyzwoitych cenowo (i o dziwo!) smakowo knajpek! Dlatego knajpa ta niewątpliwie jest na liście rekomendacji w regionie (szeroko pojętym) Bieszczadów tudzież Soliny. Polecam przynajmniej spróbować i samemu ocenić, bo okolica wcale nie rozpieszcza smakowo - a cenowo... to niestety często dramat.

 

 

 

Moje oceny

Cena / jakość
5,0 / 5
Atrakcyjność
4,0 / 5
Lokalizacja
4,0 / 5
Klimat
3,0 / 5
Obsługa
4,0 / 5
Jedzenie
4,0 / 5
Ocena końcowa
4 / 5

Wasze oceny

Cena / jakość
0,0 / 5
Atrakcyjność
0,0 / 5
Lokalizacja
0,0 / 5
Klimat
0,0 / 5
Obsługa
0,0 / 5
Jedzenie
0,0 / 5
Ocena końcowa
Brak ocen użytkowników.