Bar mleczny w Bieszczadach? tanio, smacznie i domowo

Bar "Pod Gontami" w Bukowcu k. Polańczyka

Bar Pod Gontami  - Lokalizacja

Lokalizacja Bar Pod GontamiBar zlokalizowany jest przy głównej drodze w Bukowcu w stronę Czarnej (w tzw. części Bukowiec za mostem, na dole). Z racji, iż budynek zlokalizowany jest tuż przy dwóch dużych ośrodkach wypoczynkowych, oraz to, że osłonięty jest od dołu wiecznie zaparkowanymi samochodami na parkingu zaś od góry wysokimi drzewami łatwo jest przeoczyć. Dodatkowo budynek właściwie nie zdradza jakoby miał znajdować się tam bar/knajpa, bo jest raczej przerobiony z domu mieszkalnego. Dla osób, które nie wiedzą, gdzie dokładnie się znajduje proponuję zwolnić i bacznie się rozglądać (po lewej stronie jadąc z Polańczyka). Należy tutaj wspomnieć o problemie z parkingiem - często nie zatrzymywałem się, bo parking przy samym barze jest często zajęty (mieści się dosłownie parę samochodów), zaś dalej jest parking przynależny bodajże do Ośrodka Wypoczynkowego "POŁONINY" - więc... nie wiem czy wypada? próbujcie!

Bar Pod Gontami  - Wystrój wnętrza, klimat czyli bieszczadzki bar mleczny?

Lada wydawcza z menu w Barze Pod GontamiTa część jest kłopotliwa w ocenie, ponieważ z jednej strony to niby taki domowy bar (mleczny bar?) gdzie ściany obite są deską, na ladzie wydawczej widać elementy słynnej z minionej epoki boazeri z drugiej zaś jest jakby nowa część, w której znajdziemy kilka grupowych stolików i.. kominek! Widać zdecydowaną różnicę, jakby dwa światy w jednym barze. O ile pamiętam mój pierwszy kontakt z Barem Pod Gontami, wracając z bieszczadzkich szlaków z grupą znajomych  szybko odstraszeni tym PRLem przy wejściu/ladzie i unoszącym się smrodzie przypalonego oleju oddaliliśmy się, mimo przekazanej opinii innych znajomych, że jest smacznie i tanio! O tyle drugie podejście było zdecydowanie bardziej znośne, nie czuć już było w powietrzu oleju, a nawet ta lada z menu nie wyglądała tak strasznie..;-) Mimo tego jakże przyjaznego akcentu z kominkiem (po co? skoro i tak tylko czynny bar jest w lato) muszę przyznać, że nie był w stanie ogrzać wrażenia i jakieś skojarzenia z PRLem pozostawia wnętrze nadal. Na usta ciśnie mi się określenie, że to taki lokalny bar mleczny, który ma baardzo dobrą kuchnię!

Bar Pod Gontami  - Obsługa

Tutaj ciężko cokolwiek więcej napisać poza określeniem "poprawna". Obsługa, niczym szczególnym nie wyróżnia się od innych w barach samoobsługowych - ani problematyczna, ani szczególnie pomocna, po prostu poprawna. Nie mniej uważam, że to i tak całkiem dobrze świadczy o tym miejscu, bo wiem, że miejsc z poirytowaną obsługą w okolicach Soliny i Polańczyka nie brakuje. Niewątpliwie uznaję to za plus, a już napewno nie jest to przyczyna, która źle wpływała by na wizerunek baru!

Bar Pod Gontami - Jedzenie

Ruskie pierogi w Barze Pod GontamiNoo i tutaj jest to, co szczególnie należy podkreślić. Jedzenie jest super! przede wszystkim jest domowe, w zdecydowanej większości czuć, że przygotowuje to człowiek i to robi je ręcznie, bez popadania w obłęd "masówki". Zdarza się, że detale, dodatki są kupcze (jak np dżem dodawany do proziaków, co w mojej opinii psuje kompletnie ich końcowy efekt). Zdecydowanie na plus jest to, że nie są to porcje małe (może też nie jakieś wielkie jak to bywa w karczmach), ale za to ceny są naprawdę konkurencyjne! Przyznam, że ten aspekt jest dla mnie często ważny bo o ile nie mam nic przeciwko za to by zapłacić za naprawdę dobre danie, to już kompletnie nie znoszę miejsc, które dorabiają sztuczną ideologię niepowtarzalnego miejsca i kuchni z porcjami, jakby ktoś pobrudził talerz.. To miejsce jest zaprzeczeniem tego zjawiska, kuchnia domowa, przyzwoite porcje oraz ceny, aż dziwnie wyglądają. To olbrzymi atut tego miejsca. Próbowałem osobiście proziaki - były dobre, przypominają prawdziwe proziaki z blachy, ale były zimne niestety, nawet ten z masłem i czosnkiem niedźwiedzim. Nie mniej polecam, najlepiej byłoby spróbować świeżych (może warto to przemyśleć?). Pierogi ruskie - jak u Mamy, albo lepsze.. Już dawno nie spotkałem się z tradycyjnymi skwarkami ze słoniny, a nie z cebulką zeszkloną. Pierogi z idealnie dobranym stosunkiem sera i ziemniaków oraz grubości ciasta, a te skwarki - ahh.. No i naleśnik z jagodami, bo właśnie po to przyjechałem w to miejsce. Osobiście naleśniki francuskie - mógłbym je jeść w każdej postaci, a im lepsze tym... lepiej ;-) Dowiedziałem się, że to miejsce jest pod tym względem godne polecenia z pewnej internetowej "kłótni" właścicielki Chaty Wędrowca oraz blogerki z KrytykaKulinarna.pl ( i tyle wystarczy wspominać). Zachęcony zarzutami pod adresem Chaty i ich naleśników oraz zestawieniem ich z tymi z Baru Pod Gontami - nie mogłem nie spróbować.. i to był właśnie strzał w dziesiątkę! Bardzo fajne porcje, duże (ale nie są to znane wszystkim Giganty z Wetliny), bardzo spora porcja bieszczadzkich jagód w akompaniamencie - no właśnie bitej śmietany.. ale tej kupczej, z aerozolu.. I mogłoby jej nie być, bo same naleśniki dobrze wysmażone, odpowiednio grube z pysznymi jagodami po same uszy! No i oczywiście ta cena.. za jeden duży naleśnik (nie ma stopniowania wielkości, on jest po prostu syty!) 7 pln - nie mam pytań, dziękuję!

Bar Pod Gontami  - Cena do jakości.. czyli podsumowanie

Nie spodziewałem się, że będę mógł stwierdzić, że naleśnik jest lepszy od tego z Chaty Wędrowca - bo ten naleśnik to zupełnie inne doznanie. Wbrew wielu opiniom, to ciasto naleśnikowe, jednak podane w zupełnie inny sposób i innej konsystencji (pomijam kwestia dodatków - bo też inna kategoria). Te  Pod Gontami to klasyczne naleśniki francuskie na "wypasie" w bieszczadzkim kolorycie jagód, które niewątpliwie zapamiętam na długo. Przede wszystkim za ich poprawność(nie przypalone, nie rozlazłe, odpowiednio słodkie), nieodżałowaną porcję świeżych jagód i co istotne kosmicznie niską cenę... zresztą podobne ceny są innych dań w barze Pod Gontami - za co tym bardziej knajpa zyskuje w moich oczach. Do chwili, kiedy nie wszedłem tutaj, byłem pewien, że w Bieszczadach, a tym bardziej w okolicach Soliny przyzwoitych cenowo (i o dziwo!) smakowo knajpek nie doświadczysz Panie! Dlatego knajpa ta niewątpliwie jest na liście rekomendacji w regionie (szeroko pojętym) Bieszczadów tudzież Soliny. Polecam przynajmniej spróbować i samemu ocenić, bo okolica wcale nie rozpieszcza smakowo - a cenowo... to niestety często dramat.

Plusy

  • ceny w stosunku do jakości na mega plus!
  • domowy klimat oraz smak potraw
  • okrojone menu wraz ze znikającymi na bierząco pozycjami
  • dogodna lokalizacja (przy głównej drodze)
  • duży wybór piw kraftowych i bezalkoholowych (jak na okolicę)
  • własne produkty od podstaw!

Minusy

  • permanentny brak miejsca na parkingu (jest mały), ale to też dobrze świadczy!
  • wystrój / klimat przy ladzie (wejściu) odstrasza - PRL
  • drzem kupczy, proziak podawany na zimno

Moje oceny

Cena / jakość
4,0 / 5
Lokalizacja
4,0 / 5
Klimat
3,0 / 5
Obsługa
4,0 / 5
Jedzenie
4,0 / 5
Ocena końcowa
4 / 5

Wasze oceny

Cena / jakość
0,0 / 5
Lokalizacja
0,0 / 5
Klimat
0,0 / 5
Obsługa
0,0 / 5
Jedzenie
0,0 / 5
Ocena końcowa
Brak ocen użytkowników.